Just Basic Girl

by Małgorzata Ostrowska

Praktyczne wskazówki. Jak skutecznie zachęcić dziecko do ćwiczeń?

Cześć! Dziś chciałabym przedstawić Wam dość niekonwencjonalny sposób motywacji dziecka do leżenia na brzuszku, który u nas sprawdził się doskonale. Nie wiem jak Wasze, ale moje dziecko nie bardzo upodobało sobie pozycję „brzuszkową” i przy każdej próbie jej przyjęcia wpadało w ogromną rozpacz.. Po części to zrozumiale, gdyż słabe mięśnie grzbietu, niestabilna główka czy kark nie są najlepszym jej sprzymierzeńcem. Nie mniej jednak dla dobra malucha należy ją przyjmować tak często jak się da i ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć! Gdy już wszystkie moje pomysły, począwszy od pokazywania ilustracji książkowych (z początku czarno-białe, potem intensywnie kolorowe), demonstrowania grzechotek i innych brzęczących zabawek, a skończywszy na śpiewaniu piosenek dla dzieci (swoją drogą nauczyłam się ich kilku;))wyczerpały się, z odsieczą przyszedł mój wierny przyjaciel, a zarazem domownik..
I tu najwyższy czas na to, by przedstawić kolejnego członka rodziny- suczkę rasy chihuahua o imieniu Lili – niezwykle oddana, poczciwa psinka, która uwielbia domowe pielesze i jak cień stąpa krok w krok za właścicielami. Przy tym śpioch jakich mało, bojaźliwy i ostrożny w kontaktach z nieznajomymi, często nieporadny jak dziecko. A tak wygląda zajadając witaminki;)Powracając do tematu..Przedstawiłam Mai Lilcię, Lili Maję i tak pierwsze obwąchanie mamy już za sobą;)

Początkowo piesek przestraszonym wzrokiem próbował oswoić się z bliską obecnością dziecka, które od razu na jego widok zaczęło wyciągać rączki, podnosić główkę i przyglądać mu się z zainteresowaniem.

Wzmożona ciekawość spowodowana obserwacją żywego stworzonka znacząco wpłynęła na jakość  „leżakowania” Mai. Dziecko przestało kwilić, pięknie unosi główkę, podpierając się na dłoniach, by w pościeli móc wyłapać wzrokiem Lili, entuzjastycznie wymachuje rączkami, a ostatnio nawet podkurcza nóżki by móc wypchnąć się do przodu i przybliżyć do nowego przyjaciela;)

 Tymczasem Lili dostaje porządną dawkę energii, którą do niedawna skutecznie tłumiła, leżąc w kojcu pod łóżkiem przez cały dzień;)

Spoglądam na fotki i mam przekonanie, że z tej znajomości wyniknie jeszcze dużo dobrego…A Wy co sądzicie? Być może macie jakieś inne doświadczenia w tym temacie? Jestem ciekawa, czy Wy również angażujecie swoje zwierzaki do zabawy z dziećmi?Tymczasem pozdrawiamy!

 

Zostaw Komentarz

Twój adres email nie będzie opublikowany

CLOSE
CLOSE