Just Basic Girl

by Małgorzata Ostrowska

Kosmetyczne odkrycie. theBalm Cosmetics.

Cześć!
Dziś recenzja dotycząca ostatnio nabytych przeze mnie „gwiazdeczek” theBalm Cosmetics – firmy, która zdecydowanie jest moim odkryciem w sferze kosmetycznej i na pewno pozostanie ze mną na dłużej. Jesteście ciekawi o jakich kosmetykach mowa? Zapraszam do przeczytania postu.

Generalnie, zanim zostałam blogerką, nie wiedziałam o istnieniu tej marki. Teraz, gdy minęło już kilka tygodni od mojego pierwszego postu wiem, że cała blogosfera aż huczy od pozytywnych komentarzy na jej temat. Jednak nie byłabym sobą, gdybym nie postanowiła przetestować i przekonać się o tym, co piszecie na własnej skórze.. Zakupiłam dwa produkty: Mary – Lou Manizer – wielofunkcyjny rozświetlacz i Bahama Mama – puder brązujący.

MARY – LOU MANIZER – rozświetlacz

To najbardziej uniwersalny kosmetyk, jaki przyszło mi kiedykolwiek używać. Oprócz konturowania twarzy można go też nałożyć w okolice oczu – sprawdza się zarówno jako cień do powiek, jak i rozświetlacz do kącików oczu i pod łuk brwiowy – sprawiając wrażenie „większego oka”. Jest niesamowicie wydajny – wystarczy jedno muśnięcie pędzlem i tworzy piękną taflę na twarzy, daleko odbiegając od tandetnego efektu iskrzących się brokatowym błyskiem drobinek. W świetle dziennym, a także na zdjęciach wygląda bardzo naturalnie – działa wręcz odmładzająco, tworząc świeży, promienny look. Nadaje się na dzień, jak również na wieczorne wyjścia. Dzięki zwartej konsystencji można go nakładać palcami (np. na powiekę), bo nie obsypuje się.

Jego szampański kolor ze złotą poświatą jest wręcz idealny dla beżowych i żółtych odcieni skóry.
Opakowanie zasługuje na 5+. Stylowe, estetyczne, z lusterkiem – bardzo kobiece. A przy tym ma uroczy design w stylu pin-up . W zapachu neutralny. Cena całkiem przystępna (ok. 60 zł), zważywszy na jego jakość, trwałość i przede wszystkim wydajność – myślę, że w mojej kosmetyczce pobędzie dobrych kilka lat.

 BAHAMA MAMA – bronzer
To chyba kultowy kosmetyk tej firmy. A wiecie, że do tej pory w ogóle nie używałam tego rodzaju kosmetyków..? Od kiedy go posiadam konturowanie twarzy stało się dla mnie obowiązkowym elementem codziennego makijażu. I kto by pomyślał;)

Na pierwszy rzut oka kolor – intensywnie brązowy, ciemny, wyglądem przypomiający błotko;) – może odstraszać i zniechęcać do zakupu… Nic bardziej mylnego.. Kosmetyk jest doskonały nawet dla bardzo jasnej cery, chociaż należy uważać z aplikacją – warto zacząć od stopniowego nakładania i ewentualnego dokładania. Pięknie rzeźbi twarz, nadając jej kolor naturalnej opalenizny – a dokładnie „oliwkowego brązu karaibskiej opalenizny”,  jak sugeruje producent na obrazku na opakowaniu. Co ważne – odcień nie wpada w pomarańcz, ani w ceglasty kolor. Na twarzy daje bardzo ładne, ale raczej satynowe wykończenie. Bardzo łatwo się rozciera. Wytrzymuje na twarzy cały dzień.

 Opakowanie, jak u poprzednika, świetnie opracowane –  lekkie, poręczne i z lusterkiem, co jest bardzo wygodne. Stylistyka urocza, nie pozostawi Cię obojętnym..Zapach ma ledwo wyczuwalny, nie drażniący. Cena adekwatna do jakości.

Oba kosmetyki nie uczulają, nie zapychają, nie powodują podrażnień. Zastanawiam się jedynie nad trwałością opakowania, które wykonane jest z kartoniku.. Ale o tym, jak długo przetrwa, będę mogła wypowiedzieć się dopiero po dłuższym stosowaniu.

Już wiem, że z tą firmą pozostanę na długo, bo bardzo polubiłyśmy się;) Napiszcie, jakie macie zdanie na temat firmy theBalm? Może polecicie inne cudeńka tej firmy?

 

12 Komentarzy w
“Kosmetyczne odkrycie. theBalm Cosmetics.”

Zostaw Komentarz

Twój adres email nie będzie opublikowany

CLOSE
CLOSE