Just Basic Girl

by Małgorzata Ostrowska

Wielki come back, czyli co u mnie;) Plus relacja z Garden Party.

Hoi (Cześć – na powitanie):)
Witajcie Kochani!

Właśnie przerachowałam, że nie było mnie tutaj prawie dwa miesiące!!! To bardzo długa przerwa w blogowaniu, więc mam pewne obawy, że część z Was już o mnie dawno zapomniała:(
Moja nieobecność spowodowana była głównie przeprowadzką z mojego ukochanego Krakowa do Zurychu. Jak się domyślacie organizacja takiego przedsięwzięcia była nie lada gratką i kosztowała mnie i moją rodzinkę sporo wysiłku i czasu. Jednak choć każda zmiana niesie za sobą sporą dawkę emocji i niepewności, warto korzystać z tego, co daje nam los. Póki co mieszkam w Szwajcarii, która jest wymarzonym miejscem dla maluchów – świeże powietrze, krystalicznie czysta woda…z kranu, która ma pierwszeństwo przed butelkowaną! Oprócz tego zielona okolica, spokój, cisza i…. wielokulturowość…:) Można porozumieć się w kilku językach: począwszy od niemieckiego i tutejszego dialektu niemieckiego schweizerdeutsch, poprzez angielski, francuski, włoski, skończywszy na rosyjskim. Póki co ten ostatni najbardziej mi się przydaje, choć nie ukrywam, że mam w planie podszkolić się z angielskiego, a niemiecki…no cóż… nie wypada nie poznać choć w ograniczonym zakresie;) Obecnie jestem na etapie „wicia” mojego nowego gniazdka,  co niewątpliwie pochłania mnie bez reszty, choć jest jednocześnie bardzo przyjemnym aspektem akcentowania tutejszego pobytu. Mam nadzieję, że już wkrótce będę mogła częściej tu zaglądać:)
Dziś pokażę Wam kilka ujęć mojej ukochanej „sówki” – Majusi, która od czasów naszej ostatniej wizyty na blogu bardzo się zmieniła. Z dnia na dzień nie przestaje mnie zadziwiać:) Myślę, że mój ulubiony cykl postów pt: „Co potrafi niemowlę” powinnam już zatytułować: „Co potrafi junior” albo coś w tym rodzaju, bo Maja już w ogóle nie przypomina niemowlaka. Końcem lipca skończyła roczek! Z tej okazji postanowiłam przygotować kameralne przyjęcie, jednak ostatecznie skończyło się na dwóch. Pierwsze – wyjście plenerowe, uroczystość odbywała się w faktyczną rocznicę Dnia Narodzin mojej córeczki, drugie – dla większego grona krewnych.  Dziś zostawiam Was ze zdjęciami z Garden Party:) Zapraszam do fotorelacji i z góry dziękuję wszystkim za wytrwałość w oczekiwaniu na moją osobę.  Pozdrawiam Was cieplutko z dość jesiennej Szwajcarii: Tschüss (Cześć – na pożegnanie):)
  Tym razem królował dżins:)
AA - 1 (9)
 Stała trójca, bo tata hen daleko..:)
AA - 1 (10)
Wspaniały tort, a raczej dwa torty upiekła niezastąpiona moja ukochana mama i najlepsza babcia na świecie!AA - 1 (13)
DSCF72511-1024x683
Drobne gadżety typu: personalizowane czapeczki, piki na babeczki i tort, balony, pompony oraz girlandę zamówiłam na stronie: http://wiewiorkaispolka.pl/ Zdolne Panie nawet nie wiedzą, że o nich piszę, a zawsze to robię, gdy jestem zadowolona z czyjejś pracy;)
DSCF7252
AA - 1 (20)
AA - 1 (19)
 Wspaniale być mamą!!!:)

 

 

 

27 Komentarzy w
“Wielki come back, czyli co u mnie;) Plus relacja z Garden Party.”

Zostaw Komentarz

Twój adres email nie będzie opublikowany

CLOSE
CLOSE