Just Basic Girl

by Małgorzata Ostrowska

Recenzja. Clinique – koloryzujący krem korygujący.

Lubię dbać o siebie. Nie od dziś. Zanim zostałam mamą miałam dużo więcej czasu na domową pielęgnację, mogłam celebrować tę chwilę w ciszy i spokoju, nie pędząc z zegarkiem w ręku do kolejnych zajęć, jak to obecnie wygląda. Dlatego teraz cenię sobie łatwe, szybkie i skuteczne rozwiązania, nie tylko w kosmetyce, które pomagają zaoszczędzić mój czas i powodują, że czuję się atrakcyjniej, komfortowo, pewnie!

W okresie letnim staram się nie używać nadmiaru kosmetyków, zwykle nie stosuję podkładów, by cera miała okazję „odetchnąć” , jednak nie zawsze możemy sobie pozwolić na taki komfort, walcząc z dnia na dzień z niedoskonałościami. I choć ja już z nimi nie walczę (przynajmniej tak intensywnie jak kiedyś), efekt świeżej, wyrównanej kolorytem i wygładzonej cery lubię mieć! Jeśli jednocześnie mogę chronić skórę przed szkodliwym oddziaływaniem promieni słonecznych, to rozwiązanie jest idealne dla mnie! Zapraszam do recenzji koloryzującego kremu korygującego firmy Clinique.

22 - 1

Słowa od Producenta:

Krem CC SPF 30 z gamy Superdefense jednym gestem koryguje wszelkie nieregularności skóry.
Koloryzujący krem korygujący nawilża i chroni skórę przed pierwszymi zauważalnymi oznakami starzenia spowodowanymi promieniami słońca. Dzięki zastosowaniu inteligentnej technologii natychmiastowo koryguje zaczerwienienia, ziemistą cerę i niedoskonałości. W kilka sekund skóra odzyskuje swój naturalny blask.

Stosowanie:

  • Produkt można nałożyć na całą twarz lub na obszary, które chcemy wyretuszować

Moja opinia:

  • wspaniale nawilża i wygładza skórę, pozostawiając ją mięciutką w dotyku
  • lekka formuła nie zapycha, nie zatyka i nie uwidacznia porów, nie powoduje też uczucia ciężkości
  • poprawia koloryt skóry – dodaje blasku szarej, ziemistej, matowej cerze, a wszelkie zaczerwienienia redukuje do minimum
  • odświeża, rozświetla cerę (choć nie ma żadnych drobinek), nadaje bardziej wypoczęty, młodszy wygląd
  • koryguje w zależności od potrzeby – ja stosuję samodzielnie, beż żadnych podkładów i efektownie radzi sobie z moimi drobnymi niedoskonałościami – gdy jest potrzeba świetnie pokrywa i te bardziej widoczne – wystarczy dodać jedną warstwę więcej lub użyć jako bazę pod podkład
  • nadaje efekt naturalnego wykończenia, bez efektu maski
  • nie podkreśla drobnych zmarszczek ani suchych skórek
  • dzięki wysokiemu filtrowi (30 SPF) chroni skórę przed promieniami słonecznymi, pomagając zachować młody, zdrowy wygląd na dłużej
  • trwały – nie ściera się, nie migruje i nie ciemnieje w ciągu dnia, pozostawiając nieskazitelny wygląd przez co najmniej kilka godzin
  • wydajny – wystarczy użyć dwóch/trzech porcji wielkości groszku
  • bezzapachowy, nie podrażnia i nie uczula (mam bardzo alergiczną skórę i kontakt z większością kosmetyków powoduje nieprzyjemne uczucie „ściągnięcia”, a nawet świąd – w tym przypadku o takich reakcjach nie ma mowy)
  • konstystencja – wyważona, ani za gęsta, ani za rzadka
  • opakowanie – elegancka tuba z bardzo precyzyjnym dozownikiem
  • cena (145 zł) – też jest dla mnie na plus, ponieważ przy tak dorodnej ilości pozytywów, nie może być inaczej

To nie pierwszy produkt Clinique, który zachwycił mnie swoim działaniem, a kolejny, który potwierdził wiarygodność marki – założenia producenta co do właściwości produktu sprawdzają się w 100%. Wkrótce pokażę Wam inne kosmetyki, które na pewno i Wam spodobają się, ale wszystko w swoim czasie:).

Bo czasami warto wydać te kilka groszy więcej i czuć się komfortowo przez długi czas…Jest jeszcze szansa, że dzięki „zrządzeniu losu” ten wspaniały kosmetyk otrzymacie bez wydawania pieniążków, w charakterze nagrody….ale o tym już wkrótce;) Bądźcie  czujni!

 

 

 

 

 

 

 

 

16 Komentarzy w
“Recenzja. Clinique – koloryzujący krem korygujący.”
  • Nie używałam nigdy produktów Clinique. Zawsze jakoś żal mi wydać tyle pieniążków na takie produkty. Najdroższe kosmetyki, które kupiłam to pomadki z Maca 🙂
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :*

    • Dla mnie dobry (działający zgodnie z ulotką) kosmetyk jest najlepszą inwestycją na przyszłość! MAC jest też świetną firmą i mają trwałą kolorówkę!

  • Jeśli już mam inwestować w kosmetyki to lżejszą ręką wydaję właśnie na pielęgnację. Wiadomo i na kolorówkę też się skuszę nieraz na coś. Jednak odkąd kupiłam właśnie swoje pierwsze trafione wysokopółkowe serum to czuję ten komfort i wiem, że czasem nawet warto odłożyć, aby czuć się komfortowo. Nie znam tego produktu, ale o marce Clinique mam dobre zdanie. Z chęcią bym go przetestowała, choć wierzę w Twoją rekomendację i ilość plusów, jakie posiada produkt do mnie przemawia. Pozdrawiam serdecznie 🙂

    • Ja większość moich oszczędności „inwestuję” w kosmetyki do pielęgnacji, bo wiem, że jest to najlepszy interes życia;) Pozdrawiam Cię serdecznie:)

    • U mnie jest podobnie. W mojej kosmetyczce coraz więcej pojawia się produktów z Clinique, ponieważ przedstawiają sobą wysoką jakość! Moja buzia cieszy się na ich widok;)

    • Jest bardzo super;) Pięknie poprawia koloryt cery, buzia zyskuje delikatny „glam”. To kosmetyk zdecydowanie wart swojej ceny!

  • Nie znałam, ale dzięki że piszesz. latem to faktycznie podkłady są masakrycznym wyjściem, bo po chwili i tak ich nie ma. Tym bardziej, gdy temperatura na zewnątrz jest tak wysoka jak w ubiegłe lato… Dobrze, że przesiedziałam najgorętsze chwile w pracy, przynajmniej się nie męczyłam aż tak bardzo.
    Podoba mi się, że produkt chroni przed promieniami słonecznymi. Tego mi wiecznie brakuje.

    • Wysoki filtr to bez wątpienia jeden z największych atutów kremu! Przy tym subtelnie, w sposób bardzo naturalny, kamufluje niedoskonałości. Dla mnie jest perfekcyjny!

    • Już jutro zapraszam do wzięcia udziału w Konkursie – wygraną będzie opisywany krem;) Powodzenia:)

    • No to jesteś szczęściarą, bo nie każdemu wpadają kosmetyki tej marki, i to w ilości od razu „kilku” do kosmetyczki;) Napisz z jakich jesteś najbardziej zadowolona;)

Zostaw Komentarz

Twój adres email nie będzie opublikowany

CLOSE
CLOSE