Just Basic Girl

by Małgorzata Ostrowska

Nowości kosmetyczne.

Już od dłuższego czasu nosiłam się z zamiarem pokazania Wam moich nowych nabytków kosmetycznych, jednak ich niemała i wciąż powiększająca się ilość przyprawiała mnie o zawrót głowy i sukcesywnie zniechęcała do zebrania w jedną spójną całość. To się niestety nie zmieniło, dlatego dziś pokażę Wam tylko te, które według mnie są najbardziej konkretne, bo przydatne w codziennej pielęgnacji (dotyczy kremów) oraz te, którym nie mogłam oprzeć się na myśl o wakacjach! Może i Wam wkrótce się przydadzą, a na pewno warto je poznać 🙂 Zapraszam na podsumowanie zakupów.

O mojej odwzajemnionej miłości do firmy Clinique pisałam już nie raz. Do tej pory udało mi się przetestować kilka lekkich koloryzujących podkładów, w tym nawilżający Moisture Surge CC Cream (tutaj)a także korygujący Superdefence CC Cream (tutaj), których jestem wierną fanką. Nie mniej jednak od dłuższego czasu „wzdychałam” do produktów pielęgnacyjnych tej marki, a co za tym idzie dużo bardziej kosztownych… Miałam szczęście i dostałam je w „zaplanowanym i kontrolowanym” prezencie, z możliwością wyboru tych najbardziej potrzebnych. Zestaw linii Clinique Smart, składający się z kremu do twarzy na dzień i na noc oraz serum do pielęgnacji oczu, najbardziej przypadł mi do gustu, za sprawą wielofunkcyjności, jaką sobą przedstawia. Jako, że mam cerę mieszaną ze skłonnością do wysuszania na policzkach, „zamówiłam” słoiczki o numerze 2 (do skóry mieszanej w stronę suchej). W przypadku kosmetyku do oczu nie miało to żadnego znaczenia, bo jest on przeznaczony do każdego rodzaju skóry. Zadaniem kosmetyków tej serii jest przede wszystkim zredukowanie w zauważalny sposób 4 podstawowych oznak starzenia: głębokich i płytkich zmarszczek, utraty jędrności i sprężystości, brązowych przebarwień, braku blasku i świetlistości.Desktop64Moje pierwsze wrażenie po 3-tygodniowym stosowaniu: oba kremy do twarzy mają treściwą, gęstą, choć nietłustą konsystencję, co od razu sprawia wrażenie lepszego odżywienia od środka. Oba wchłaniają się z prędkością światła, pozostawiając lekko napiętą i nawilżoną twarz, jakby „zroszoną” wodą. Delikatnie rozjaśniają i ujednolicają cerę, dzięki czemu przebarwienia czy „zaszłości lat młodzieńczych” są dużo mniej widoczne. Istotnym plusem kremu na dzień jest posiadanie filtru 15, który zapewnia ochronę przed niepożądanym działaniem promieni słonecznych. Minus jest taki, że obydwa produkty bardzo szybko ubywają ze słoiczka…Zakładam, że nie wytrzymają dłużej niż 5-6 tygodni, co przy ich wysokiej cenie nie jest pocieszające… Co dotyczy kremu pod oczy – odkąd zaczęłam go używać zauważyłam, że zmarszczki mimiczne w okolicy oczu stały się mniej widoczne, co dostrzegłam na ostatnich fotkach, dlatego śmiem domniemywać, że to właśnie jego zasługa. Istotne jak dla mnie jest to, że wszystkie produkty nie zapychają porów, a także świetnie koją podrażnioną, wysuszoną, zaczerwienioną cerę, nie wywołując żadnych reakcji alergicznych. Wszystkie trzy są bezzapachowe, co również bardzo mi odpowiada.2aa - 1Wyjazdy wakacyjne tuż tuż, a słońca jakby wciąż mało…Dlatego zdecydowałam się na „bezpieczne” opalanie, wypróbowując bronzery do ciała. Wśród nich znajduje się produkt z Garniera, mający zapewnić naturalną opaleniznę, balsam firmy Sun Look, przeznaczony zarówno do ciała jak i do twarzy, a także… jednorazowy spray imitujący rajstopy z Sally Hansen, który już w zeszłym roku robił furorę na Waszych blogach. Ten ostatni ma za zadanie wyrównać i ujednolicić przebarwienia i nierówności, może, choć nie musi nadać ciemniejszy kolor skórze – wszystko zależy od odcienia (ja wybrałam wersję najbardziej naturalną Light Glow). Co do bronzerów – oba są niczego sobie, pozostawiając efekt „zdrowej” delikatnej opalenizny, jednak zarówno jeden jak i drugi pozostawia plamy na nadgarstkach i dłoniach. Nigdy wcześniej nie testowałam tego rodzaju kosmetyków, więc wydaje mi się, że jeśli „zabrudzenia” dotyczą tylko tej jednej partii ciała, bo do reszty nie mam zastrzeżeń, nie jest to wina złej jakości produktów, a mojej  niedokładnej (bo szybkiej) aplikacji. Czas pokaże, ale ja już mogę cieszyć się „pierwszymi oznakami słońca”;)5aa - 1Moim najnowszym zakupem są lakiery do paznokci firmy OPI, które poleciła mi bliska znajoma, zawsze dbająca o nienaganną płytkę. Firma jest „szanowana” wśród innych tego typu na rynku, a co za tym idzie – nie tania. Ja zachorowałam na trawiastą zieleń, która ma być letnim hitem, a pozostałe kolory wybrała moja córeczka….Pewnie domyślacie się dlaczego;)1aa - 1Oprócz możliwości wyboru jednego z pięciu lakierów o ciekawie brzmiącej nazwie, mini zestaw zawiera szpatułkę w postaci pędzelka do dekorowania paznokci, co bardzo urozmaica jego wykonanie. Póki co przetestowałam pełnowymiarową trawiastą zieleń i jestem zachwycona jej intensywnością i połyskiem! Lakier bardzo łatwo się aplikuje, ponieważ ma precyzyjny pędzelek oraz dość rzadką konsystencję, co ułatwia nałożenie cienkiej warstwy (dzięki temu szybciej schnie). Niestety jedna warstwa lakieru jest niewystarczająca, bo daje niewyraźny, blady kolor z widocznymi smugami. Dopiero druga jest całkowicie kryjąca i zapewnia pożądany efekt. Po tygodniu od zastosowania zauważyłam pierwsze oznaki „przecierania się” koloru, jednak są na tyle mało widoczne, że w ogóle mi nie przeszkadzają.

Dajcie znać, czy miałyście okazję testować wyżej opisane kosmetyki i jakie były Wasze wrażenia? Może macie inne godne polecenia, w szczególności interesują mnie bronzery do ciała, nadające efekt naturalnej opalenizny. Koniecznie napiszcie, a ja tym czasem wybieram się w kolejną podróż..;)

 

 

10 Komentarzy w
“Nowości kosmetyczne.”
    • Na razie jestem zadowolona, choć testowałam zaledwie kilka dni. Za jakiś czas może znów powrócę do aplikacji, bo na razie wystarczy mi Włoskie słoneczko, to dam znać czy się sprawdziły;)

  • Uwielbiam kosmetyki pielęgnacyjne Clinique – serię Smart mam w mini produktach i zabieram się za sprawdzenie jej, chociaż w ciemno mogę powiedzieć, że na pewno mi się spodobają, bo do tej pory jedynie mydełko mnie rozczarowało.
    Znam lakiery OPI, kiedyś używałam tylko ich i byłam bardzo zadowolona. Mają świetne nazwy 🙂
    Ciekawe jak będzie wyglądała ta trawiasta zieleń, jeszcze nigdy nie miałam takich „szalonych” kolorów na paznokciach;)
    Miłego weekendu!

    • Z trawiastej zieleni jestem bardzo zadowolona! Podtrzymuję opinię, że pełnowymiarowe OPI jest fantastycznym produktem, testuję na wakacjach i jestem bardzo zadowolona głównie z trwałości oraz z intensywności i połysku koloru . Co do miniaturek – pędzelek zupełnie nie nadaje się do malowania, niedokładnie pokrywa płytkę, pozostawia „szpecące” zacieki, a każda kolejna warstwa wygląda jeszcze gorzej;/ Kolorowa piąteczka pozostaje jedynie do zdobienia paznokci…;)

  • Córeczka ma naprawdę dobry gust, jeśli chodzi o lakiery 🙂 Naprawdę super. Większość uniwersalna – bomba! Mi akurat lakiery OPI się średnio trzymają na paznokciach, niestety. Krem pod oczy akurat mam, ale te dwa do twarzy mnie kuszą baaaardzo. Czegoś takiego szukam w sumie. Bezzapachowość też na plus, jeśli o mnie chodzi. Pozdrawiam cieplutko! 🙂

    • Majusia jest świetnym doradcą w każdej dziedzinie, sama wie co jest dla niej i dla jej mamy najlepsze;) Kremy Clinique są godne polecenia z wielu powodów. Po ich zakupie mam takie przekonanie, że pieniążki zostały dobrze wydane;) Pozdrawiam:)

  • Produkty z Clinique bardzo lubię ale tej serii jeszcze nie próbowałam i przyznam szczerze bardzo mnie kusi 🙂 Lakiery Opi lubię za ich szeroką gamę kolorystyczną, choć uważam, że cena ich jest trochę zawyżona 😉 Świetne zakupy 😉

    • Dziękuję:) Ja do tej pory używałam głównie Inglota, ale trwałość OPI na moich paznokciach jest znacząco dłuższa, poza tym, jak wspomniałaś, kolorystyka jest bardziej szeroka, co mi również odpowiada:)

    • Ja pierwsze użycie mam już za sobą i jestem też bardzo zadowolona;) Co do mini lakierów – wyglądają słodko, ale nie najlepiej pokrywają płytkę, w porównaniu do rewelacyjnego lakieru pełnowymiarowego. A szkoda;)

Zostaw Komentarz

Twój adres email nie będzie opublikowany

CLOSE
CLOSE