Just Basic Girl

by Małgorzata Ostrowska

3 rzeczy, w których tata jest lepszy od mamy!

Mama jest opiekunką dziecka od samego poczęcia. To ona jest troskliwa, czuła, nie odstawia dziecka na krok, jest na każde jego zawołanie. Niestety ze względu na tę dużą współzależność rola taty jest dość często okrojona, pomijana, a szkoda, bo również jest niezbędna do prawidłowego rozwoju malucha. Do pełni szczęścia potrzebni są obydwoje rodzice z jednej prostej przyczyny – bo z tatą jest zupełnie inaczej niż z mamą! Z moich dwuletnich obserwacji wynika, że co najmniej w trzech rzeczach mężczyźni są lepsi od kobiet, oczywiście pod warunkiem, że faktycznie chcą uczestniczyć w aktywnym rozwoju swojej pociechy. By nie umniejszać kompetencji panów i zachęcić ich do zaangażowania w swoje rodzicielskie obowiązki, zestawiłam kilka spostrzeżeń, które zostawiam przede wszystkim niedocenianym Tatusiom, życząc im wszystkiego najlepszego z okazji ich święta i motywując do dalszej pracy!

1. Wodne swawole, nie tylko w kąpieli.

Podczas gdy mama walczy z czasem, przechodząc z prędkością światła i niezwykłą precyzją do kolejnych punktów pielęgnacji, troszcząc się o to, by dziecko miało zawsze ciepłą wodę i by szybko zostało osuszone, unikając ewentualnych przeziębień – tata ze stoickim spokojem przynosi i rozkłada kolorowe zabawki, pozwalając na wodne swawole, a co za tym idzie – więcej swobody. Dla mamy to szaleństwo, bo woli wykąpać szybko, dokładnie, wręcz z przesadną ostrożnością, zawsze zwracając uwagę na to, by uszy wystawały ponad poziom wody oraz by taplanie nie trwało w nieskończoność – „bo to wszystko dla zdrowia malca”!  Tata w ogóle na to nie zważa – tworzy pianę prawie w całości przykrywającą dziecko, rozpryskuje wodę pistoletem dla dzieci, ochlapując każdy możliwy kąt na podłodze i suficie, przy czym zupełnie nie przejmuje się kałużami na kafelkach, a nawet…wodą w uszach dziecka, na myśl o czym mama dostaje białej gorączki.  A na basenie – podczas gdy mama chodzi krok w krok za swoją pociechą, trzymając ją nieustannie za rękę, a już na pewno w bezpiecznej odległości od siebie, by nie dopuścić do ewentualnego poślizgnięcia, potknięcia, przewrócenia, zanurzenia się w wodzie i tysiąca innych „nieplanowanych nieszczęść”, tata znajduje wiele atrakcji dla malucha: zjeżdżalnię, której dziecko nigdy nie ma dość, skakanie w wodzie czy do wody, puszczanie statków i ich zatapianie. I wiecie co?  Dziecko to lubi i prosi o więcej! Obydwoje czerpią z tego radość i korzyści – dla taty to okazja na spędzenie czasu z maluchem, dla dziecka świetna zabawa i odskocznia od stałych rytuałów z mamą;)

2. Kreatywność, nie tylko w kuchni.

Przyrządzanie wspólnych posiłków jest również świetnym momentem na wspólne spędzanie czasu, choć potrafi czasami poddenerwować zestresowaną mamę. Bo ona działa jak w szwajcarskim zegarku z wyjątkową dokładnością – wszystko musi być pokrojone w drobną kosteczkę, przyrządzone według określonego przepisu, odłożone na swoje miejsce zaraz po użyciu. Tata na takie numery się nie pisze! Jest kreatywny, elastyczny, potrafi z niczego zrobić coś i smaży najcieńsze naleśniki pod słońcem! W dodatku to tylko wierzchołek góry lodowej, bo tatę stać na dużo więcej! Podczas gdy mama zagląda raz po raz na kartkę papieru, by żaden składnik z listy nie umknął jej uwadze, tata niczym szef kuchni z dużą gracją, wyobraźnią i z wielkim rozmachem eksperymentuje, nie bojąc się używać całkiem nowych produktów, które dla mamy mogłyby w ogóle nie istnieć. To on na poczekaniu tworzy nieoczekiwane kompozycje, bo nie lubi być monotonny. O dziwo, te jego niebanalne potrawy zawsze trafiają w smak dziecka i ku zaskoczeniu mamy – w jej gusta smakowe także! I choć mama stara się współpracować z dzieckiem w kuchni, pozwalając mu na „dosypanie wiórków kokosowych” tudzież „ułożenie plasterka wędliny na kanapce”, tata zgadza się na dużo więcej, dzięki czemu zyskuje małego pomocnika, tryskającego radością na myśl o nowych doznaniach kucharskich i kulinarnych. W tym przypadku na drugi plan odchodzą porządki…I całe szczęście, bo uśmiech dziecka jest tego wart!

3. Aktywne spędzanie czasu.

Podczas gdy mama dwoi się i troi, by zainteresować dziecko książeczką, doczytać do końca choć jedną bajkę i bez szwanku (czytaj: guza) na ciele dokończyć zaplanowany spacer – tata wybiera bardziej aktywne, tym samym atrakcyjne zajęcia. Większość z nich sprowadza się do spędzania czasu na świeżym powietrzu, co zdecydowanie pozytywnie wpływa na zdrowie malucha. I mimo, że po aktywnościach fizycznych pojawiają się liczne zadrapania, kontuzje, wypadki, dzieci zyskują wiarę w swoje siły i pewność siebie, co daje im na przyszłość bodziec do „zdobywania gór”. Mamę cieszy rozwój tych cennych wartości u dziecka, choć sama najczęściej jest zbyt bojaźliwa, by pozwolić na podjęcie wyzwania, które kojarzy się jej z ryzykiem. Oprócz tego tata jest silniejszy, więc i ma więcej powera do trzymania dziecka na rękach, podrzucania, robienia „samolocików” i innych „wygibasów”, za czym maluszki bardzo przepadają. Zabawa jest jego mocną stroną może dlatego, że jak mało kto potrafi wcielić się w rolę dziecka!

Dajcie znać, czy moje obserwacje powielają się z Waszymi? A może macie inne doświadczenia i pogląd na tę sprawę? Koniecznie napiszcie!

 

 

28 Komentarzy w
“3 rzeczy, w których tata jest lepszy od mamy!”
    • Tata na pewno świetnie dogaduje się z chłopczykiem, a w naszym przypadku z dziewczynką również:)

  • Zdecydowanie się z Tobą zgadzam! To tata robił zawsze najlepsze spaghetti i to podczas jego ,,dyżuru” przy wannie najcudowniej się bawiłam…a woda w późniejszym czasie stała sie nieodłącznym elementem mojego życia (chociaż na treningi pływackie zapisała mnie mama to nadal uważam, że to dzięki tacie przestałam bać sie wody! ;)) wspaniałego dnia Taty, tacie Twojego maleństwa życzę! A Tobie mnóstwa powodów do radości z tak cudownej rodzinki! Pozdrawiam

    • Bardzo Ci dziękuję za życzenia! Przekażę:) Zdecydowanie tatusiowie wiodą prym w niektórych dziedzinach życia i coraz częściej są lepsi w kulinarnych eksperymentach w porównaniu do płci pięknej:)

  • Tatusiowie są inni gdyż nie dzielą włosa na czworo jak mamusie 🙂 Widzę, że Twoje maleństwo ma ciekawą odskocznię ze swoim tatą, bardzo mu się to chwali:-) Świetne zdjęcia!

    • Dziękuję:) Zawsze to lepiej dzielić się obowiązkami i mieć czynny udział w wychowaniu, niż stać się malkontentem, siedzącym głęboko w fotelu i przerzucającym jedynie kanały w telewizorze;)

    • Czasami jest pomijana, najczęściej z braku ochoty tatusiów, albo z powodu ich strachu…Choć mamom też zdarza się nie dopuszczać do swojego pisklaka.;) Zawsze jest podwójne dno;) Kózki dały się ładnie karmić:)

  • Każdy ojciec jeat bardzo ważny dla dziecka.
    Dodam jeszcze taki swój czwartu punt. Nie wiem czy każdy tata tak ma, ale mój mąż na pewno ma wiecej cierpliwości do naszego dziecka niż ja. 🙂
    Pozdrawiam

    • Dziecko powinno zaświadczyć tych obu, często skrajnie odmiennych zachowań, które wyróżniają obojga rodziców. Jedynie taka równowaga, oczywiście przyjmując, że mama i tata poważnie podchodzą do swoich obowiązków, pomaga wyrosnąć na silnego , jednak wrażliwego człowieka, pełnego pasji, ale z odrobiną rozsądku..

    • To prawda – nikt tak „naturalnie” jak tatusiowie nie potrafią wcielić się w rolę dziecka:)

  • Te kozy są po prostu przeurocze.
    Mój tata to miał trochę olewczy stosunek do takich spraw, więc jednak nie wiem jak to by wyglądało. Za to zauważyłam, że byłabym właśnie taką matką, o której Ty pisałaś – zawsze bardzo blisko i tylko patrzyłabym, czy wszysto jest ok.

    • Myślę, że większość mam jest bardzo przewrażliwiona na punkcie dziecka, dużo częściej niż tatusiowie:) Choć jedno z rodziców powinno być;)

  • Zgadzam się 🙂 Co do wodnych swawoli to nie tylko w kąpieli. Mój tata na przykład nauczył mnie pływać 😉 A poza tym u mnie Tata zaszczepił mi sportową wolę walki i ogólnie zainteresowanie sportem. A poza tym mama była zawsze umysłem humanistyczno – artystycznym, a tata pomagał w przedmiotach ścisłych. Idealny balans. Pozdawiam.

    • U mnie było na odwrót:) Mój tata pomagał mi w pisaniu wypracowań, choć smykałkę do muzyki też po nim odziedziczyłam, tak mama była biegła w rachowaniu…:)

  • Nie mam jeszcze dziecka, ale gdy już będziemy mieć, to coś czuję,że mój mąż będzie lepszy ode mnie w więcej niż trzech rzeczach (ach ten mój egoizm, ale jakoś nie wyobrażam sobie, żebym miała dwoić się i troić dla dziecka;)

    • Sama zobaczysz, jak świat się zmienia, gdy pojawia się dziecko;) Jednak dobrze w tej całej pogoni znaleźć czas tylko dla siebie – wpływa bardzo korzystnie nie tylko na samopoczucie, ale też na wygląd;D

    • Dziękuję:) By dziecko było w pełni szczęśliwe, muszą być przy nim oboje rodzice:) Od samego początku:)

  • Nie jestem w stanie zweryfikować amerykańskiej informacji, że dzieci wychowywane przez samotnych ojców są inteligentniejsze, bo nie znam samotnych ojców, ale rzeczywiście mężczyźni dają przeważnie więcej swobody dzieciom i zwracają uwagę na inne sprawy.

Zostaw Komentarz

Twój adres email nie będzie opublikowany

CLOSE
CLOSE